Sha Na Na Na Yip Yip Mum Mum Free Mp3 Download

  Sha Na Na

Sha Na Na występuje podczas koncertu w Felt Forum w Nowym Jorku, Nowy Jork, 1969.

Walter Iooss Jr./Getty

Jeśli rock and roll jest sztuką i, jak każda sztuka, jest załamaniem wszystkich wydarzeń dotyczących nas wszystkich: i jeśli z tego wynika



– ten rytm i blues dotarły do ​​masowej białej publiczności jednocześnie z ruchem na rzecz praw obywatelskich

– że Beatlesi, ze swoim wigorem, suchym dowcipem i opadającymi włosami, natychmiast po zabójstwie Johna Kennedy'ego wywołali maniakalną reakcję

– ta popularna muzyka stała się zimna i groźna, wymagając introwertycznego wykonania i reakcji, w latach, w których wystąpiły blizny Johnson/Wietnam –

Jest też, być może tak, coś więcej niż tylko kampowa nostalgia w odrodzeniu prostego rocka z takich grup jak Cat Mother i All Night News Boys, Nitty Gritty Dirt Band, The Wild Thing, N.R.B.Q. a teraz Sha-Na-Na.

Świetnie skrystalizowany sen z przeszłości, Sha-Na-Na jest jedenastoma studentami z Columbii i dwunastym Brooklyn College, zarządzanym, co nie dziwi, przez twórcę columbijskiego szaleństwa.

Trzej wokaliści garbią się na scenie w złotych, kulawych garniturach. Jeden pluje. Pozostałych dziewięciu członków grupy wyślizguje się na własnym smarze. Wyrafinowana nuda z przymrużonymi oczami. D.A. fryzury. Spodnie z rynienkami, kończą się w połowie łydki, gdzie zaczynają się białe skarpetki. T-shirty, z rękawami podwiniętymi do ramion. „De Molay” nałożył na jedną koszulę. „Knishes Izzy” na innym. Gitarzysta rytmiczny jest ubrany w czarną skórzaną kurtkę zapinaną na 27 zamków. Testowany mikrofon: „Twardy…Twardy…Twardy”.

Robią „Alley Oop”. 'Hotel złamanych serc.' „Dlaczego głupcy się zakochują”. – Donno. 'Wymazać.' „Rock and roll jest tutaj, aby zostać”. „Nastoletni anioł”. “Koronka Chantilly.” 'Mała gwiazda.' „Zakochany nastolatek”. „Książę hrabiego”. „Rama Lama Ding Dong”. Cały repertuar jest choreografowany. W „At The Hop” wszyscy się skręcają. Na „Powiedz Laurze, że ją kocham” ręce są złożone w modlitwie; dwaj główni wokaliści następnie podnoszą ręce, aby utworzyć kaplicę nad trzecim złotym kulawym; w punkcie kulminacyjnym cała grupa wyciąga ramiona w górę, tworząc tabernakulum.

I oczywiście „Zdobądź pracę” Silhouettes.

Mój napój jest moim napojem
Sha na na na na
Mój napój jest moim napojem
Sha na na na na
Mój napój jest moim napojem
Sha na na na na
Mój napój jest moim napojem
Sha na na na na
yip yip yip
yip yip yip
mama mama mama mama
mama mama
Dostać pracę

(Richard Goldstein, w swojej książce Poezja rocka ma to jako Sha da da da. Ale lider Sha-Na-Na, magister lingwistyki Rob Leonard, mówi, że Goldstein po prostu nie słyszy dobrze).

Grupa, która zaledwie sześć miesięcy temu bawiła się jako Kingsmen, 22-letnia odpowiedź na śpiewaków Whiffenpoof z Yale. Granie w college'u, pobliskie szkoły dla dziewcząt, odważny mały ludek, trochę miękkiego rocka.

Dla własnej rozrywki The Kingsmen bawili się kilkoma sprośnymi wczesnymi kawałkami rockowymi. „Zawsze lubiliśmy stare przeboje” – mówi lider grupy Rob Leonard – „i śpiewaliśmy je na rogach ulic, jak wszyscy inni w Nowy Jork Miasto.' Skradanie kilku z nich na marcowy koncert, powaliła ich reakcja. Brat Roba, George, doktorant Uniwersytetu Columbia w zakresie literatury angielskiej, poprosił eksperta od ciekawostek, Eda Goodgolda, aby się im przyjrzał.

W kwietniu Kingsmen zdobyli 1500 na koncercie klasyków rocka w Columbii. W maju 4500 entuzjastów pojawiło się na pokazie przed pomnikiem uczelni Alma Mater. Mimo że Columbia, u boku czarnych slumsów, białych slumsów i rzeki Hudson, równie dobrze mogłaby znajdować się w New Jersey ze względu na jej wpływ na główny nurt Manhattanu (stąd zaskoczenie związane z zamieszkami studenckimi w tym mieście, a w konsekwencji zaskoczone relacje z nimi), Rozeszły się wieści o grupie, która teraz nazywa się Sha-Na-Na.

Goodgold, szukający menedżera dla grupy, został przez nich wybrany. Sha-Na-Na podpisał kontrakt z Williamem Morrisem jako agentem rezerwacji. Na początku lata Sha-Na-Na zaczęła ćwiczyć sześć godzin dziennie. Gorąca nieruchomość z show-biznesu, kochanie. Dwunastu schludnych dzieciaków z college'u.

David Garrett, pierwszy tenor, studiuje elektrotechnikę „ze względu na filozofię masochistyczną”. Podobnie jak pierwszy tenor na gitarze prowadzącej Harry Gross, specjalizujący się w naukach politycznych w Brooklyn College i lider grupy Rob Leonard, specjalizujący się w socjologii i lingwistyce, Garret pochodzi z Brooklynu. Piano-baryton Joe Witkin, absolwent biologii analitycznej, znajdujący się na liście dziekana, w wieku sześciu lat przeniósł się z Long Island na Brooklyn. Wszyscy poza pierwszym tenorem Donaldem Yorkiem z Idaho pochodzą z bezładnej zabudowy miejskiej Wschodniego Wybrzeża.

Bass Alan Cooper, specjalizujący się w religii, urodzony w Nowym Jorku i wychowany na przedmieściach, jest typowy dla tej grupy, ponieważ ma skłonność do powagi parodiowanej autoironią. Ta sama inteligencja, która prowadzi do opanowania zasad, które prowadzą do Columbii, może tylko posunąć się do zrozumienia ich głupoty. W szkole średniej, mówi Alan, „byłem mistrzem debat i oracji. Teraz”, mówi, „jestem raczej zarozumiały, a czasami nawet wredny … ale zasadniczo jestem w porządku, chociaż nie wyglądam tak atrakcyjnie”.

Baryton Richard Joffee wylicza sytuację studenta w Ivy League w otoczeniu slumsów: „Rodzice: rosyjscy imigranci. Ojciec Chemik. Matka Projektant. Dwóch braci, absolwentów Harvardu. Urodzony: Greenwich Village. Teraz mieszka: Jersey. Bohater: Mickey Mantle. Gra: gitara, puzon, martwa. Przewodniczący licealnej grupy religijnej młodzieży. Redaktor jr. wysoki papier. wiceprezes Rząd polityczny. klub w liceum. Również Zgromadzenie M.C. Uczeń gubernatorski Wyrzucony z wyborów na prezydenta szkoły. Podróże: USA, Europa, ZSRR Praca: strona biblioteczna, doradca obozowy, Bell Hop. Kierunek: angielski/rządowy. Lubi: Uda. Mówi po angielsku. Słucha: wszystkie języki. W Kolumbii: Członek Kingsmen. Korepetytor w hiszpańskim Harlemie. Nienawidzi: L.B.J., wojny w Wietnamie, smarków, ignorancji, zła, szarlotki. Również nieco ambiwalentny jeśli chodzi o matkę. Ulubiona muzyka: wszystko oprócz rymowanek i acid rocka. Oldies są prawie tak samo złe, ale nie całkiem. Wierzy: Życie nie ma sensu. Często rozważał samobójstwo i nie wyklucza go całkowicie”.

Tylko drugi tenor Denny Green, urodzony i wychowany w Harlemie, jedyny czarny w grupie, wydaje się nieświadomy jakiegokolwiek szaleństwa w życiu zaprogramowanym dla niego na Columbii. Stypendysta w szkole przygotowawczej Hotchkiss, pod koniec pierwszego roku w Columbii prowadził własną cotygodniową audycję radiową, był współreżyserem programu filmowego, członkiem bractwa Alpha Phi Alpha i ścigał Amerykanów śnić.

Ogólne poczucie ironii grupy rozciąga się na wieloletnie zainteresowanie, które wszyscy podzielali w muzyce popularnej, jednocześnie podążając za prostym powiedzeniem „idź na uczelnię, zdobądź dyplom i nie rób fal”. przez kulturę rodziców i doradców zawodowych.

Perkusista i baryton John Marcellino z przedmieść Bostonu przez sześć lat pracował z różnymi lokalnymi grupami rockowymi. Joe Witkin zaczął lekcje gry na fortepianie w wieku sześciu lat i dołączył do swojej pierwszej grupy rockowej, The Phenomenon, w liceum. „Grałem na gitarze rytmicznej na moim paisley Hofner … grałem najgorsze słodkie szesnastki, ale to była niesamowita zabawa”. Poszedł do innych grup, niektóre z Henrym Grossem, grając na gitarze basowej i prowadzącej. Gitara basowa i drugi tenor Bruce Clarke, z Waszyngtonu, przeciął „zęby gitary w grupie znanej jako Fuzz –„zespół o porywającym brzmieniu”. Kiedy to się rozpadło, zorganizował „Fantastyczny plastik”.

Donald York z Idaho wspomina: „śpiewał więcej, niż bym chciał na spotkaniach kościelnych i klubów dla kobiet w bardzo młodym wieku, a moja interpretacja „The Ballad of Davy Crockett” przyniosła mi pierwszą nagrodę, gdy miałam cztery lata. ”. Ale to jego dwie starsze o dziesięć i dwanaście lat siostry zwróciły mu uwagę na jego muzyczną rzeczywistość. „Kiedy byli nastolatkami, a ja byłem małym chłopcem, po raz pierwszy spotkałem się z liberalną dawką muzyki, którą dziś wykonuje Sha-Na-Na”.

Podobnie jak w przypadku gitary rytmicznej i drugiego tenora Elliota Cahna z Brookline w stanie Massachusetts: „Z rockiem zapoznał mnie w młodym wieku mój starszy brat, który obecnie jest doktorantem na MIT. Byłem stałym klientem w miejscowym sklepie z napojami dla nastolatków, gdzie słuchałem szafy grającej i obserwowałem z szeroko otwartymi oczami miejscowych kapturów, jak pili brzozowe piwo i rzeźbili swoje inicjały w budkach. Późno w nocy leżałem w łóżku, gdy wszystkie wielkie hity płynęły mi po głowie, i postanowiłem, że pewnego dnia ja też będę wielką gwiazdą rock and rolla i będę chodzić z dziewczynami i tak dalej.

Dla wszystkich członków Sha-Na-Na eksplozja skał była czymś, w czym mogli dorosnąć, tak jak D.A. fryzury, spodnie w szpilkach, gumki, picie piwa, noszenie kołnierzyka koszuli, bycie ogierem.

W epoce Debbie & Eddie, Janet & Tony i Rock & Tab, kiedy Archie Andrews łapał drzazgę i dudnił po West Side Story, jeśli byłeś modnym nowojorskim dzieciakiem, musiałeś odbyć pielgrzymkę do Dick Clark Show w Filadelfii. Jeśli nie mogłeś tego zrobić, obejrzałeś Juke Box Jury lub jego lokalny odpowiednik. „Ma dobry rytm”, powiedziałby jasnooki panelista, „i chciałbym do niego zatańczyć. Ale nie zrozumiałem słów, więc dam mu 82.”

Po czym całowałeś się. Chłodny. Albo zorch. W zależności.

Członkowie Sha-Na-Na byli w szkole podstawowej.

„To, co robią”, mówi kierownik Goodgold, „prezentuje poetyckie odtworzenie przeszłości. Odgrywają role, wyobrażając sobie siebie takimi, jakimi byliby, gdyby pozwolono im nagle uświadomić sobie fantazje, które mieli jako dzieci.

„Nie lubią być uważani za osobliwych osobliwości z przeszłości lub być ograniczani przez nostalgiczne bzdury. Naprawdę wierzą, że są w awangardzie i zamiast podążać za innymi grupami, podążą za nimi nowe grupy.

„Ogólnie rzecz biorąc, same lata pięćdziesiąte nie mają dla nich znaczenia. Widzowie, z tą samą wspólną pamięcią, teraz na nie odpowiadają. Robią numery Elvisa, a dziewczyny krzyczą na nich, dziewczyny, które nie pamiętają dzikiego Presleya, który jako pierwszy pojawił się na scenie. „Młode dziewczyny podczas występów chwytają za ubrania Sha-Na-Na. Nie chwytają się ubrań Cream, w Blind Faith.

„Ostatnie trendy muzyczne opierają się na chłodzie. Granice chłodu stale się poszerzają. Ktoś zawsze jest fajniejszy. I dochodzisz do niebezpieczeństwa zbyt fajnego, co zmusza publiczność do cofnięcia się.

„Grupa taka jak Led Zeppelin może pozostawić ludzi z poczuciem nieadekwatności. Publiczność może gromadzić się w wyrafinowanych grupach, ale tak naprawdę są po prostu fajerwerkami i ostatecznie ich publiczność nie nadąża za nimi.

„Sha-Na-Na nie prosi swoich odbiorców, by byli fajni. Dla nich jest to jak psalm 49: Dołącz do nas w radosnym zgiełku”.

Ich radosny hałas doprowadził ich do podpisania kontraktu z wytwórnią Buddah Records Kama Sutra (która zaoferowała im mocne awanse i twarde obietnice dotyczące promocji: jedna Sha-Na-Na, wzruszająca ramionami Buddah aura tandetności, dozwolona jako Sha-Na-Na powinno wpływać na wizerunek firmy). Trwają prace nad występami na Ed Sullivan, Merv Griffin i Hollywood Palace.

Jedynym kłopotliwym pytaniem dla ich nowo poznanych przyjaciół z showbiznesu jest to, czy są tylko tegoroczną wersją Tiny Tima. Albo, co gorsza, pani Miller.

Menedżer Goodgold, coraz bardziej zaniepokojony nietrywialnymi aspektami radzenia sobie z pojawiającą się sensacją, stanowczo twierdzi, że Sha-Na-Na to nie tylko akt nowości.

„Są”, mówi, „najlepszą śpiewającą grupę rockową w historii”.

Wokalista basowy Alan Cooper, Mahlerfreak i grający na obojach po godzinach, mówi: „Ponieważ przearanżujemy te piosenki, zdajemy sobie sprawę z ich technicznych wad. Tak jak w „Little Star” harmonia (na oryginalnym nagraniu) jest dobrą półnutą. Bach by zwymiotował. Oczyszczamy to, zacieśniamy, dźwięk jest wyraźniejszy.”

„Ale”, dodaje, „to ten sam stary Brooklyn”.

„Chodzi o to, że każda dobra muzyka opiera się na jakiejś tradycji. Ani Mozart, ani Bach nie byli innowatorami. Przejęli muzyczne tradycje swoich epok i doprowadzili je do urzeczywistnienia”.

I to właśnie zrobili Beatlesi, żeby wysmarować muzykę. Zwieńczyli Presleya i pozwolili na rozpoczęcie nowego okresu. Ludzie, którzy śledzili Beatlesów, nie zrozumieli rock and rolla.

„Acid rock, blues rock, to nie jest wesoła muzyka. To introwertyczna muzyka. Współczesne dźwięki wywierają dużą presję na nie-muzyków. I każdy musi wywierać negatywną energię, aby być fajnym, zarówno publiczność, jak i wykonawcy”.

Albo, jak wywnioskował New York Times, relacjonując Targi Muzyki i Sztuki Woodstock, większość dzisiejszego rocka jest grana przez naćpanych muzyków dla naćpanej publiczności.

„W muzyce, którą gramy”, mówi Leonard, „jest jakość, na którą każdy może odpowiedzieć. Na początku ludzie nie wiedzą, co o nas myśleć. „Czy to ma być zabawne?”, zdają się pytać siebie nawzajem. Potem po prostu się w to wślizgują. Gramy szczęśliwą muzykę i mamy szczęśliwą publiczność.

„Pamiętam, że na scenie Jimi Hendrix stał na krześle i kopał nas, i to było naprawdę piękne, naprawdę zaskoczyło mnie”.

„Ludzie są zafascynowani całym okresem, w którym się znajdujemy”, mówi Cooper, „a nie tylko piosenkami. W dzisiejszych czasach nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć, że muzyka jest przed czasem. Teeny-boppers znają nasze piosenki nawet lepiej niż my. Piosenki są częścią naszej kultury. A ciężkim instrumentalnym brzmieniem z 1969 roku nadajemy starym piosenkom współczesny impet. W latach pięćdziesiątych grupy wokalne wspierały zespoły. Dziś to zespół, który akurat śpiewa. Staramy się znaleźć złoty środek.

„Nie cofamy się. Jesteśmy neoklasykami”.

I właśnie to wiceprezydent Eisenhowera może uważać za siebie w dzisiejszych czasach.

— Nixonie? Cóż, to bardziej zbieg okoliczności”, mówi Cooper. „Jasne, jest nostalgia za Steady Pięćdziesiątymi. Ale jest też nostalgia za gejowskimi latami dziewięćdziesiątymi i szalonymi latami dwudziestymi. Jeśli jesteśmy tylko ujściem dla nostalgii, jesteśmy bardziej konstruktywni niż inni, tacy jak Nixon.

'Nie wiem. Stałe lata pięćdziesiąte są również określane jako ciche lata pięćdziesiąte. Ogólnie rzecz biorąc, nastąpiło odrodzenie apatii politycznej, z pewnością w Columbii. W politycznym zaangażowaniu ludzi jest poczucie daremności. Dzieciaki, nawet najbardziej wściekłe dzieciaki z SDS, zdają sobie sprawę, że próbując zmienić rzeczy, tylko rozwalają im głowy”.

Rob Leonard powiedział, że Sha-Na-Na „nie gra dla człowieka na ulicy… my gramy dla człowieka na rogu ulicy”. I wydaje się, że mężczyzna na rogu ulicy jest na nie gotowy. Ponownie.