Alembic: Sound Wizards to the Grateful Dead

  Wdzięczna śmierć

Grateful Dead około 1970 roku.

Larry Hulst/Michael Ochs Archives/Getty

Na pierwszym progu nowego basu Phila Lesha dwie błyskawice wyskakują z bloku lapis lazuli. Na trzecim progu wąż kosmiczny zjada swój ogon; na piątym sierp księżyca albo przybywa, albo maleje, w zależności od tego, jak na niego patrzysz; siódmego znajduje się alchemiczna salamandra i tak dalej, w górę przez planetę Saturn i znak nieskończoności (najwyraźniej równe wysokie A), wszystkie inkrustowane macicą perłową. Na karku bóg Ozyrys, Sędzia Umarłych, kieruje swój boski cep i niewzruszony wzrok na tego, kto trzyma instrument.



Znaczenie jest całkiem oczywiste. Ten instrument to tylko jedna z najnowszych produkcji wdzięczni umarli rodzinny sabat czarodziejów hi-fi, znany pod wspólną nazwą Alembic. „Alembik” w alchemii jest oczywiście „instrumentem transformacji, oczyszczenia i udoskonalenia”, a takie naczynie jest reprezentowane w znaku towarowym Alembika – otoczone przez Kosmicznego węża, który z kolei jest ściskany przez rękę sięgającą w dół od Chmura. A transformacja i wyrafinowanie to oficjalny występ zespołu Alembic: „dążenie do tego, co ma muzyka elektroniczna, jej zdolności do przekraczania technologii”. To dzięki nim następstwo systemów dźwiękowych The Dead – w tym tego używanego w Watkins Glen – wyznaczyło standardy czystości i mocy.

Zaczęło się jako stricte rodzinna firma Dead. Na przykład symbol Alembika to dzieło tego samego artysty, który wykonał okładkę Żyj martwy, między innymi takie jak złapanie kilka lat temu z milionerem LSD z The Dead. Alembic jest teraz na wpół niezależna, ze swoim warsztatem, studiem nagraniowym, a nawet skromnym sklepem na niepozornej bocznej uliczce w San Francisco, około dwóch przecznic od starego Fillmore West.

„Robimy wszystko pod hasłem, które można by nazwać hi-fi w odniesieniu do występów rockowych”, powiedział elokwentny czarodziej o imieniu Rick Turner, opierając się o gablotę w maleńkim sklepie Alembic. „Obejmuje to instrumenty, nagłośnienie i nagrywanie. I oznacza to, czego chce muzyk. Na przykład, kiedy Neil Young grał w Winterland, zrobiliśmy jego system dźwiękowy do tego koncertu. Lubi zniekształcony dźwięk – używa podkręconych do góry wzmacniaczy Fender Bandmaster. Potrzebował jednak większej głośności, niż były w stanie wytworzyć jego wzmacniacze, aby wypełnić salę, więc obciążyliśmy wyjście głośnikowe – głośnik skierowany do podłogi jest tym, czego faktycznie użyliśmy – i połączyliśmy go z McIntoshem 2300. byliśmy w stanie zapewnić mu idealnie czystą, wyraźną, wierną reprodukcję sprośnego, zniekształconego dźwięku.”

Alembic powstał pięć lat temu, kiedy Zmarli mieszkali w wiosce Novato w hrabstwie Marin, około 50 mil na północ od San Francisco. „Owsley to zaczął” – wspomina Rick. „Odwiódł Rona Wickershama od laboratoriów Ampex, gdzie był geniuszem kaset wideo. Ron miał też różnego rodzaju doświadczenie radiowe – pracował w stacjach na Środkowym Zachodzie, gdzie był inżynierem, spikerem, wszystkim. Owsley i Bob Matthews [który jest obecnie częścią zespołu nagrywającego na żywo Alembic] zdobyli 16-ścieżkowy magnetofon dla studia The Dead w Novato, a Wickersham pracował nad basami Phila i Jacka Casady. W tamtym czasie „Alembic” był tylko nazwą spotkania z całej podróży Dead – ich sala treningowa, wszystko.

„Sam byłem muzykiem na Wschodzie i przez dziesięć lat zajmowałem się naprawą gitar. Kiedy tu wyjechałem, zdecydowałem, że chcę zbudować idealny instrument elektryczny, włożyć w niego tyle rzemiosła, ile wnosi się w klasyczne instrumenty symfoniczne. Zacząłem więc nawijać cewki do własnych przetworników, bo nie było mnie stać na komercyjne przetworniki, a i tak chciałem to robić od podstaw. Okazało się, że moje przetworniki miały nieoczekiwany projekt. Miały niższą impedancję i lepszą charakterystykę częstotliwościową oraz silniejsze pola magnetyczne. Kiedy dostałem się do Alembic, zaczęliśmy współpracować z naszymi produktami, projektując elektronikę do przetworników. Lesh przedstawił mnie Alembicowi. W tym czasie pracowałem jako asystent jubilera, mając na celu naukę pracy z metalem.”

Phil Lesh nie tylko przedstawił Ricka Alembicowi, jest on głównym łącznikiem z Umarłymi. Często prowadzi wspólne dyskusje z twórcami instrumentów i nieustannie wypróbowuje nowe basy. Rick wziął ostatnią od Phila, tę z Ozyrysem na karku.

„To podstawowa konstrukcja korpusu, charakterystyczna dla wszystkich naszych gitar”, powiedział, wskazując na linię jasnego drewna, która biegła wzdłuż instrumentu, od struny aż po gryf. „Szyja jest kontynuowana przez cały korpus instrumentu. Technicznie rzecz biorąc, jest to coś w rodzaju azjatyckiego projektu z kolcami. Daje solidarność. Nawiasem mówiąc, ciała są produkowane w drugim sklepie w Cotati.

Otworzył wgłębienie z przodu basu i wyjął płytkę zwisającą z drutami i gałkami. „To jest nasz standardowy pakiet elektroniki. Regulacja głośności jest konwencjonalna, ale zaprojektowaliśmy własne regulatory tonów ze zmiennymi filtrami dolnoprzepustowymi, więc zamiast wyłączać tony wysokie w dowolnym punkcie, możesz wybrać punkt roll-off. Tutaj z tyłu — wskazał dziwny prostokątny wzór srebrzystych metalowych smug — użyliśmy pięciu wzmacniaczy operacyjnych. Technologia ery kosmicznej. Są ekwiwalentem kilku tranzystorów.

„Na korpusie instrumentu mamy dwa przetworniki sygnału i ukryty przetwornik pod końcówką do kontroli przydźwięku. Na innym basie Phila, zmodyfikowanej Gildii, zainstalowaliśmy cztery przetworniki, po jednym na każdy ciąg. Pierwszy bas kwadrofoniczny. Potrafi zagrać akord na tym basie, który zabrzmi jak organy piszczałkowe, tylko z mocą 2400 watów przechodzącą przez 40 15-calowych głośników.

„Wszystkie nasze eksperymenty mają na celu zapewnienie muzykowi jak największej kontroli, a jednocześnie robimy to tak daleko, jak to możliwe, zachowując zgodność instrumentów ze zwykłym sprzętem, aby mógł gdzieś zabrać swój instrument i po prostu jammować, bez konieczności posiadania, powiedzmy, całego nagłośnienia Dead.

„Jak gitara Weira. W swoim systemie ma prawdziwe, zmieniające częstotliwość vibrato, a przy pewnych rodzajach łatania może uzyskać efekt phasingu [efekt syczącego jet-roaru, który po raz pierwszy usłyszano na takich płytach jak „Itchycoo Park”]. Ma najnowocześniejszy korektor parametryczny z ciągłym zakresem wzmocnienia, więc każda część jego zakresu może zostać automatycznie wzmocniona.

„Dla następnego basu Phila robimy syntezator z pierścieniowym modulatorem do czysto elektronicznej zmiany dźwięku nuty i filtrami śledzącymi, które automatycznie dodają nutę w dowolnym wybranym interwale, co w efekcie da łatwe sprzężenie zwrotne dla każdej indywidualnej nuty, więc muzyk może mieć tę kontrolę również jako przypadkowa informacja zwrotna, która zawsze była częścią sprawy Umarłych. Nie dążymy do całościowego podejścia do syntezatora, ale do ozdobienia dźwięku smyczków. Chcemy zachować ciepły, wyczuwalny dźwięk.”

Zapytany o gitarę Jerry'ego Garcii, Rick podniósł rękę w rezygnacji. „Lesh jest wielkim eksperymentatorem. Garcia cały czas próbuje nowych gitar, ale zawsze wraca do swojego Stratocastera.”

– Tak, ten Stratocaster. Zawsze można rozpoznać ten stary dźwięk Stratocaster – mruknął Jack Casady, który właśnie wszedł do sklepu i przyglądał się przedmiotom przez zadymione okulary.

„Próbuję umieścić gałkę na gitarze, która da Garcia dźwięk Stratocaster, kiedy tego chce” – powiedział Rick. „Właściwie, kiedy wróci do miasta, mam nową gitarę, odbiję się od niego. Zobaczymy.'

Oprócz projektowania instrumentów dla Umarłych, Alembic zbudował niesamowity bas według specyfikacji Casady'ego. Masywny, mocno rzeźbiony korpus jest wyposażony w około 16 pokręteł, przełączników i przełączników; przetworniki można przesuwać po mosiężnych listwach nośnych, aby wychwytywać dźwięk strun w różnych punktach na ich długości. Pakiety elektroniki można wyrwać i natychmiast zastąpić inaczej nawiniętymi modułami dla różnych dźwięków. Wśród innych gadżetów znajduje się unikalny układ kropek na progu: zamiast zwykłej kropki z masy perłowej na boku karku przy co drugim progu znajdują się dwie perłowe kropki, pomiędzy którymi znajduje się maleńkie czerwone światło elektryczne. Czułość światła, natch, można regulować pokrętłem na korpusie.

Inni muzycy, dla których Alembic zbudował, to Banana i Jesse Colin Young ze starego Youngbloods oraz David Crosby. Oprócz robienia niestandardowych instrumentów, mają „standardową” linię gitar i basów Alembic.

System dźwiękowy The Dead jest stałą odpowiedzialnością Alembic. „PA The Dead zmienia się z miesiąca na miesiąc” – powiedział Rick. „Na przykład w tej chwili grają w Watkins Glen. System tam – to nie jest osobisty system Umarłych, ale został wykonany przez nasz Komitet Konsultacyjny PA: Wickersham, Bear, Dan Healey, Sparky, ja i John Curl, który z nami pracuje – to ten sam system, który Band i Wszyscy używają Allman Brothers.

„W Watkins Glen dźwięk z głośników scenicznych jest podwajany 200 stóp od sceny przez cztery wieże opóźniające, wieże z głośnikami podłączonymi do wzmacniaczy scenicznych, ale z wbudowanym opóźnieniem 0,175 sekundy, dzięki czemu do czasu dźwięk z głośników scenicznych dotrze do obszaru wieży w powietrzu, sygnał nadawany z wież zostanie zsynchronizowany z nim. Jest jeszcze sześć wież opóźniających rozmieszczonych promieniowo 200 stóp dalej od tych wież – 400 stóp od sceny – i sześć kolejnych wież 200 stóp dalej. W sumie szesnaście wież opóźniających plus główny PA. Powiedziałbym, że to 24 000 watów poczwórnej mocy stereo.

„W dzisiejszych czasach głośniki The Dead są zwykle aranżowane na scenie w następujący sposób: Po pierwsze, są głośniki monitorowe, które muzycy mogą usłyszeć. To cztery stosy głośników — 12-calowe, 5-calowe i kilka głośników wysokotonowych — o łącznej mocy 4000 watów dla samych monitorów.

„Po obu stronach sceny znajdują się dodatkowe głośniki do gitar basowych, a po każdej stronie znajduje się pionowy stos kilkunastu 15-calowych głośników niskotonowych. Dwie gitary i pianino mają po sześć lub osiem 12-calowych głośników. Następnie mamy poczwórny system PA dla śpiewaków i perkusji; 16 15-calowych głośników niskotonowych, 20 12-calowych głośników nisko-średniotonowych, 64 4-calowe głośniki średnio-tonowe i ponad 40 głośników wysokotonowych.

„To dużo mocy. Ale wiecie, gdybyście słuchali tego obok innego systemu o tej samej mocy, ale takiego, jaki stawia wielu promotorów, ten inny system prawdopodobnie brzmiałby głośniej. Dzieje się tak dlatego, że wkładałoby to dużo mocy w niskobudżetowy sprzęt i powodowałoby dużo zniekształceń. Zniekształcenie sprawia, że ​​dźwięk jest głośniejszy, mimo że moc jest taka sama.

„Ale chcemy czystego dźwięku. To sprawia, że ​​czujesz się lepiej. Głośny, zniekształcony dźwięk po chwili męczy. Zaczynasz być niewytłumaczalnie zmęczony. To dlatego, że podświadomie próbujesz wyplątać zniekształcenia z muzyki. A ty starasz się rozróżnić słowa. Dlatego na przykład mamy dwa mikrofony dla każdego wokalisty, jeden trzy cale nad drugim. Ten system eliminuje każdy sygnał odbierany przez oba głośniki, co zmniejsza szum tła i sprzężenia zwrotne”.

Alembic ma własne studio nagraniowe, mieszczące się w nieistniejących już Pacific High Recorders, gdzie w różnych kierunkach prowadzone są poszukiwania Graala czystego, plenerowego brzmienia. „Studio to głównie dzieło Wickershama” – powiedział Rick. „Tutaj też mamy swój własny sposób. To, co straciło nam tyle samo biznesu, ile zyskało, to fakt, że nie używamy tablicy rejestracyjnej. Nagrywamy sesję bezpośrednio na 16-ścieżkowy. To ogranicza kilka etapów elektroniki, takich jak przedwzmacniacze mikrofonowe, korektory i przetworniki liniowe, które skutecznie wzmacniają sygnał, tłumią go i gromadzą zniekształcenia.

„Kontrolujemy poziom na maszynie, a nie na desce. Oczywiście nie jest to tak wygodne, jak siedzenie przy konsoli i przesuwanie kilku suwaków. Ale Europa ’72 jest tym, co nazwałbym przykładem tego, jak czyste może być nagranie na żywo. To było tutaj dograne i zmiksowane, a Mickey Hart zrobił to samo na swoim… Toczący się grzmot.

Wreszcie jest sklep Alembic, który wykazuje ostatnie oznaki, że został posprzątany: szklane lady wystawowe, stojaki na gitary i tym podobne. Kilka miesięcy temu był to po prostu pokój, w którym luźno leżały najnowsze projekty gitar. Teraz sprzedaje starannie ograniczoną linię sprzętu dla muzyków, w tym własne produkty Alembic. Do tych ostatnich należą oczywiście gitary i basy; elementy systemu nagłośnieniowego, takie jak przełączniki zasilania i przedwzmacniacze; kolumny głośnikowe („Wymiary są dobrane tak, aby odpowiadały długościom fali trzeciej oktawy, co wygładza rezonanse i sprawia, że ​​obudowa jest neutralna”) wykonane z 15-warstwowej fińskiej sklejki brzozowej, przeznaczonej do przetrwania wyrzucenia z samolotu przez ukamienowanych drogowców; kable o małej pojemności; i oczywiście ręcznie nakręcane przetworniki.

Kolejnym obszarem projektowania, którym Rick mógłby się zainteresować, są struny. „Strony są obecnie słabym ogniwem w nagłośnieniu. Właściwie mam linię na temat producenta maszyn do wytwarzania sznurka, ale wymagałoby to co najmniej 20 000 dolarów i wielu badań — powiedzmy, między 400 a 500 stopami. To byłaby tak wielka podróż, jak zwijanie się na pickupie, a to trwa już pięć lat. W tym czasie zaprojektowałem 50 czy 60 przetworników i to jeszcze nie koniec.”

Alembic wyraźnie nie widzi siebie w przejmowaniu rynków instrumentów lub systemów dźwiękowych. Filozofia jest bardziej niż jej „ojca chrzestnego założyciela” Owsleya: „Podnieść poziom szefostwa”. Na przykład dobrą, profesjonalnej jakości gitarę elektryczną można kupić za jedną czwartą ceny modelu Alembic. „Dla niektórych muzyków”, jak zauważa Rick, „cena nigdy nie będzie przedmiotem”. A dla niektórych czarodziejów efekt transformacji, oczyszczenia i udoskonalenia na poziomie bossa jest własną nagrodą.